Znów histeria i nie tylko
Z Miśkiem ogólnie postępowanie jest dość łatwe. Czasem jednak coś się przestawia i wtedy zupełnie nie wiem co robić.
Wczoraj właśnie był taki dzień.
Wieczór i Misiek po raz pierwszy właściwie trochę celowo zrobił mi krzywdę. Nie popieram tego i myślę, że on musi zrozumieć, że jeśli jest jakaś akcja to musi być potem konsekwencja.
Więc zabrałam jego jedna przytulankę. Było jednak późno, więc on był zmęczony. No i się zaczęło. Typowa histeria, czyli zero łez, za to wycie. Koszmar, bo w ogóle nie miałam pomysłu jak go uspokoić. To znaczy byłby jeden: oddać przytulankę, ale to oznaczałoby niekonsekwencję.
I tak przeżyłam godzinę wycia. Po godzinie podałam syrop na uspokojenie i już. Ale to też nie jest rozwiązanie.










