Utrzymywanie pozorów

W 2005 roku z dnia na dzień wyprowadził się z domu ojciec Misia. To był dla mnie bardzo ciężki okres. Maj… By pokazać sobie, że życie trwa nadal, że ciagle wszystko jest tak jak było – posadziłam kwiatki na balkonie. Tak jak co roku. Takie same. Bardzo o nie dbałam. Było to im bardzo potrzebne.

W ciężkich chwilach starałam się utrzymywać właśnie to bezpieczeństwo – rutynę, powtarzaniowość, schematy. By wiedzieccobędzie za chwilkę, za godzinę, za dwie, za dzień, za tydzień. By jak najmniej mogło mnie zaskoczyć.

Utrzymywałam pozory. Kupowałam choinkę na święta, utrzymywałam mieszkanie w porządku…

To są właśnei te pozory, które człowiek utrzymuje. Całe zycie wali się w gruzy, ale z zewnątrz jest pieknie. Są sliczne kwiatuszki na balkonie, piekne wysprzątane mieszkanko, zadbana kobieta. A nie! Zadbana nie byłam. Na to już sił nie miałam.

Czy utrzymywac te pozory?

Nie wiem. Tyle lat je utrzymywałam. Starałam się udawać szczęśliwą rodzinę z Misiem, dla niego były prezenty na gwiazdkę i mikołajki i na dzień dziecka. 

A teraz? Teraz myslę, że potrzebuję na gwiadkę lodówki. Moja ma ponad 15 lat. Głupie prawda? Ale przecież dziecko idzie do szkoły, tam rozmawia z innymi.. Więc musi komus powiedzieć, że dostało prezent i musi sie nim pochwalić…

I znów tej lodówki nie będzie. Ech. No nic. Misiekznów na pierwszym planie.

Dodaj do zakładek Link.

Jedna odpowiedź na „Utrzymywanie pozorów

  1. Ula mówi:

    Kwiatki na balkonie mialam w zeszlym roku.
    W tym byl jeden ten ktory przetrwal zime w domu.
    O dziwo nieprzesadzony tylko na wodzie prawie ze zakwitl mocno czerwienia.
    To mnie zaskoczylo.

    Pozory schematy sa bezpieczenstwem.
    Gdy minie czas niexsa juz wazne.
    Lodowka jest wazna.
    Ech

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *