Szpital

Dzień jak codzień chciałoby się rzec.

Czyli – pobudka rano. Śniadanie. Wszystko wygląda ok. I jazda do szkoły. I wszystko wygląda dobrze. I… Raptem cos się wali.

Nie wiem dlaczego. Nie umiem przewidzieć. Nie umiem przeciwdziałać.

Dziś dzień rozpoczelismy wizytą na SOR na Trojdena. Histeria, wycie, znów brak współpracy i zamykanie się. Miałam gdzieś dość. Misike postawiony przed prostym wyborem: 1. idziesz do szkoły 2. wiozę cię do szpitala, wariuje, zaczyna piszczeć, zamyka sie, ucieka.

W szpitalu był problem z wyciagnięciem go z samochodu. Gdy w końcu wysiadł – uczepił się mnie. Dobrze, że spotkaliśmy jakąś pielęgniarkę, która nas poprowadziła. Trafilismy na świetną pediatre, która zajęła sieMiskiem, potem na psychiatrę.

Jutro wizyta u psychiatry prowadzącego. 

Mój stan jest masakryczny. Każda taka awantura sprawia, że czuję się coraz gorzej.Coraz trudnej to znoszę. Mam coraz mniej sił.

 

Dodaj do zakładek Link.

Jedna odpowiedź na „Szpital

  1. Ula mówi:

    Ogromne kciuki.
    Slowa wsparcia. – oby te zle chwile minely.
    Co do zadan domowych – u nas ogarnia je pani wspomagajaca. Jestem pod wrazeniem bo moj mis tez tego nie ogarnia i na dodatek calkowicie mu to ” wisi”…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *