Przedstawienie przedszkolne
Dużo strachu…
Każde wcześniejsze występy Miśka okazywały się jedną wielka porażką. Teraz wiem, że była to wina przedszkola i tamtejszych pań, które nie umiały Miska zmotywować do pracy i jakiegokolwiek wysiłku. Prawdę mówiąc mnie również by demotywowały.
Panie po prostu wybrały sobie 3 czy 4 dzieci, które były niczym Annaniasz w „Mikołajku” pupilkiem pani i one ciągle występowały, mówiły wierszyki i śpiewały piosenki. Zastanawiam się więc po co nawet na te przedstawienia i pokazy była zapraszana reszta rodziców. Chyba po to, by podziwiać te garsteczkę.
W każdym razie w tym przedszkolu każde dziecko miało swoja jednozdaniową kwestie (dostało test do nauczenia w domu, więc było prościej) i były 3 wspólne piosenki. Nikt nie był wyróżniony, nikt pokrzywdzony. Występował każdy.
Za to właśnie lubię nasze przedszkole.










