Po wszelkich lekarskich wizytach
Dziś od rana dzień „lekarski”.
Na początek – pani laryngolog-audiolog. Od pewnego czasu Misiek jest pod opieką poradni Szpitala na ul. Siennej w Warszawie i tam zajmuje sie nim Pani Marzanna Radziszewska-Konopka (wcześniej pracowała w Centrum Zdrowia Dziecka). Dziś znów badania, podobno jest lepiej, ale w kontaktach bezpośrednich nadal mamy problemy „słyszeniowe”.
Misiek na przykład nie słyszy słowa „karkówka” tylko „barkówka”, jak go poprawiam, specjalnie wyraźnie wymawiając, irytuje się, wręcz wściekając, że to on ma racje. I tak jest z wieloma wyrazami, gdzie ewidentnie źle słyszy litery.
Potem była wizyta u immunologa, ale tu uważam, że totalna porażka, bo właściwie prócz wydanych pieniędzy na wizytę, to pani nie zleciła ani żadnych badań, ani nie nakierowała nas na żaden trop, ani nie powiedziała jednoznacznie, że Misiek problemów jako takich z odpornością nie ma.
Natomiast potem odebraliśmy wyniki posiewu z nosogardła i tam ewidentnie coś jest. 28.12 idziemy do laryngologa i dowiemy się co i jak.
A dodatkowo dziś byliśmy też u laryngologa i on stwierdził, że jednak to trzeba osuszać maksymalnie jak sie da trąbkę słuchową, dał jakieś leki (mukolityki), kazał dmuchać Otovent i zobaczymy.










