Pępowina,wsparcie, szklany klosik

Patrząc na Misia nie wierzę, że jeszcze niedawno był moim maleńkim chłopcem. 

teraz emocjonalnie oczywiście nadal jest moim synusiem, ale wzrostem dogania prawie mnie 😉 

 

Gdzieś więc w tym wszystkim pojawia się pytanie o jego samodzielność, wsparcie go i nadopiekuńczość.

Wielokrotnie mówiąc o sobie i o Misiu stawiałam jako główny cel jego samodzielność. Miałam bowiem świadomość, że po pierwsze wychowuje go sama, a po drugie zdecydowałam się na dziecko w późnym wieku. Tak więc oczywiście – chciałabym być z nim jak najdłużej, ale wiem, że może to być najzwyczajniej niemożliwe.

Dlatego więc starałam się i nadal staram nauczyć Misia pewnej samodzielności i samodzielnego myślenia. Czasem nie jest to łatwe wbrew pozorom.

 

I tak: Misiek od zawsze odrabia lekcje sam i jest uczony odpowiedzialności za to, że tych lekcji nie odrobi. Niestety system edukacyjny nie jest przygotowany na takie eksperymenty – odpowiedzialnym za brak pracy domowej jest jedynie rodzic i to o w razie czego wysłuchuje reprymendy i ponosi odpowiedzialność. Tak więc nie ma bezpośredniego przełożenia na dziecko. Jest pośrednie nauczyciel –> rodzic –> dziecko. Podczas gdy ta zależność według mnie powinna wyglądać tak: nauczyciel –> dziecko.

Jako rodzic nie odrabiam lekcji z nim. I przez to, że również nie robię za niego części lekcji – Misiek jest na straconej pozycji w stosunku do rówieśników, których rodzice siedzą z nimi, piłują, edukują ich. Słowem – zakuwają. Oczywiście powinnam się nie czepiać. Bowiem każdy ma swoją metodę uczenia się. Jak jednak nauczyciel ma podchodzić tak samo do uczniów, skoro jeden robi wszystko sam i jest samodzielny,a drugi odrabia lekcje z rodzicami i jest ubezwłasnowolniony w tym co robi?

 

Spoglądając na temat głębiej myślę o wsparciu dla dziecka i o tworzeniu parasola czy wręcz klosza ochronnego. Na ile my, dorośli chronimy dzieci nie pozwalając im dorosnąć, uczyć się na błędach, empirycznie?  Jak często wyręczamy we wszystkim, bo jest szybciej, wygodniej? Potem jednak mamy pretensję, że dzieci wisza nam u gardła, nie chcąc się usamodzielnić.

 

Mam nadzieję, że tak nie będzie z Misiem.

Misiek od września idzie do normalnej, masowej szkoły. Skok na głęboką wodę. Trzymajcie kciuki

Dodaj do zakładek Link.

2 odpowiedzi na „Pępowina,wsparcie, szklany klosik

  1. Fabiola15 mówi:

    Myślę, że każdy rodzic pracuje, przepraszam za wyrażenie, z „materiałem” jaki dostał i swoją osobą w każdym znaczeniu.
    No i zderzamy się wszyscy z systemem edukacji, nieidealnym.
    Nie ma najlepszych rozwiązań, są lepsze lub gorsze. A i tak nie wiadomo czy dzisiejsza lepsza decyzja, jutro nie będzie tą gorszą. Musimy jako rodzice być czujni i kierować się dobrem dziecka, dawać się mu usamodzielniać, dawać takie możliwości i wymagania, na daną chwilę i rozwój dziecka, a kiedy sobie nie radzi i zwróci się o pomoc to pomagać, nakierowywać.
    I finalnie mieć nadzieję, że nasze dzieci wyjdą na ludzi.
    Pozdrawiam i życzę czerpania radości z syna.
    Gosia

  2. Ula mówi:

    Mam zle doswiadczenia jesli chodzi o polska edukacje.
    Trzymam kciuki bo wiem ze beda trudne chwile.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *