Oznacz mnie, wytatuuj mi napis autyzm na czole

Jestem osobą dorosłą. I z przerażeniem co roku czytam, gdy rodzice wpadaja na iście szatański pomysł stygmatyzownaia swoich dzieci. Oznaczania ich. 

Na sytuację staram się patrzeć zarówno z perspektywy mojego wieku, jak też i zrozumienia tematu ZA, gdyż mam Aspergera.

Zastanówmy sie co taka koszulka ma dać? każdy ma jakąś koszulke. Coś na niej jest. Ile razy rzeczywiście zajmowaliście sie czytaniem i studiowaniem tego, co na niej jest? A ile razy przeczytawszy nawet ciekawe „coś” zajrzeliście gdzieś dalej? W otchłanie internetów? Pewnie tak jak większośc – czyli nigdy.Dlaczego więc zakładacie, że ktoś zwróci uwagę, przeczyta „mam autyzm”,co więcej, wróci grzecznie do domu, usiądzie do kompa i przeczyta cóż to jest ten „autyzm”, by nastepnym razem wiedzieć, że np. nie zyczycie sobie niezdrowego gapienia się? Bądźmy poważni.

Popatrzmy jednak i z drugiej strony. Czy sami Wy, jako dorośli epatujecie swoimi stanami zdrowia? Czy wy, matki nosicie koszulki „mam menopauzę”,”mam obfity okres”, a panowieochoczo popylają w t-hirtach z napisamim „mam grzybice stóp”, „brzydki zapach z ust”.

NIE, NIE i jeszcze raz NIE. 

I pewnie nie bylibyśie kretynami, by coś takiego załozyć. 

Przy czym stan „grzybicy stóp” wyleczymy milionem specyfików dostępnych od ręki w pobliskiej aptece, a „brzydki zapach” to wg reklamy jedynie związki siarki, na co ma pomóc magiczny preparat o nazwie halitomin. A co na autyzm? Też cos kupicie w aptece i w ciągu tygodnia tego nie będzie?

O aspekcie stygmatyzowania nie będe tu pisac – w końcu większośc zna historię. Wie cos o opaskach z żółta gwiazdą noszonych na przedramieniu. 

 

Więc czy na 100% chcemy dawać te koszulki, znaczki …?

Dodaj do zakładek Link.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *