Mur

I pewnego dnia człowiek trafia na mur.

Mur bezsilności. 

I czuję, że chcę pomóc swojemu dziecku, ale dopóki ono nie zrozumie, że jestem po to, by pomóc – to mogę stać obok i .. NIC.

Mogę się denerwować, moge płakać, rujnując przy okazji i swoje zdrowie. Bo tak jest. Każda awantura z Miskiem powoduje, że nie przesypiam nocy. Nieprzespana nocpowoduje, że śpie prawie cały dzień, jestem rozbita, czcuję, że boli mnie całe ciało, każdy mięsień. Gdybym była poetą umiałabym nazwać dokładnie ten ból, te szpilki wbijające się niczym przy akupunkturze.

Ale poetą nie jestem. Pozostaje niema cisza.Cisza i chęć walenia w ścianę.

Że dziecko znów nie idzie do szkoły. Że nie rozumie, że gdzieś w ten sposób przekresla swoją przyszłośc. Że w szkole wszyscy są chętni do pomocy, ale… I znów się pojawia to ale. 

Nie umiem dotrzeć do własnego dziecka.

Mam dośc jeżdżenia pod szkołę i słyszenia, że nie pójdzie albo nie słyszenia nic. Mam dość wracania do domu i wyciagania własnego dziecka na siłę z samochodu. 

Mam wrażenie, że nie chciałam takiego życia.

Ojciec dziecka chce z Miśkiem rozmawiać. Tyle, że rozmowy były rok temu i dwa lata temu. I efektów brak. I mam wrażenie, że rozmowa nic nie daje. A ja zostaję z całym gównem. Sama. Bo on wsiada w auto i jedzie do domu. Albo w ogóle nie przyjeżdża.

Gdzieś to wszystko mnie przerasta. Wszystko. Czuję się przytłoczona. 

Czuję, że doszłam do ściany. I nie ma już gdzie uciec.

Dodaj do zakładek Link.

Jedna odpowiedź na „Mur

  1. Ula mówi:

    Chyba 3x wpisywalam komentarz.
    Ale trudno jest w tak ciezkich chwilach cokolwiek dopisac.
    Chyba nie ma bardziej dolujacej rzeczy niz klopoty ze szkola.
    Problem polega u nas na kilku rzeczach.
    1. Moj mis nic nie opowiada o szkole- to ogromny problem bo nie pozwala zrobic analizy roznych sytuacji no i nie ma z naszej strony zadnej reakcji w rezultacie dziecko mocuje sie samo z problemem.
    2. Zawsze probuje rozwiazac problem sam i znajduje zawsze najgorsze rozwiazania ( buntuje sie, nie odzywa sie, usiluje silowo rozwiazac problem)
    3. Straszliwie ciezko go do czegokolwiek przekonac. Zaden argument nie trafia – blokuje sie na jednym, swoim rozumieniu sytuacji. I koniec.

    Mysmy na razie nie mieli blokady ze szkola mimo ze sytuacje byly rozne i tamta szkola sobie z nimi nie poradzila. Musielismy ja zmienic i im dluzej patrze na decyzje tym wydaje sie ona lepsza.
    Mielismy za to blokady przed zajeciami dodatkowymi i udalo sie z nich wybrnac- tzn przepisalismy misia do innej grupy.
    Zobaczymy jak to wyjdzie.

    Nie chce narzucac swojego zdania- sytuacje sa trudne no u nas Mis sie obraza na caly swiat wtedy gdy ktos mu dokucza.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *