Misiek i jedzenie
Misiek ogólnie jest bardzo monotematyczny.
Jak rozmawia to właściwie na jeden temat.
Jak zjada… to jedno
Dziś w przedszkolu była zupa pieczarkowa. Misiek nie ruszył, bo… mogły to być muchomory z chemiczną powłoką. To oczywiście jego wersja, którą on sobie tak mocno wbił do głowy, że nie pozwala mu ona zjeść tej zupy.
Wieczorem kolacja ledwo ledwo zjedzona. Do tego kolejny raz narzekanie, że boli go głowa. I wreszcie mnie coś zastanowiło.
Misiek po prostu nie dojada. Ciągle sobie coś wmawia. Zaczęłam dopytywać, więc tak: na śniadania zupa nie cała zjedzona, kanapka tak, drugie śniadanie podobno zjedzone, na obiad zupa nie ruszona, drugie danie tylko mięso, kasza zostawiona, podobnie surówka (dziwne, bo Misiek raczej surówki zjada).
Za sobą mam już poważna rozmowę z Miśkiem, trochę straszenie go szpitalem, kroplówkami i innymi rzeczami, ale bałam się, że inaczej do niego nie dotrze.
Obiecał, że będzie jeść. A ja jutro muszę znów kupić syrop na pobudzenie apetytu i specjalne odżywki.










