Leżę i pachnę

Wielokrotnie od ojca mojego dziecka słyszałam, że jestem darmozjadem albo pasożytem. Moje dziecko słyszy to na wielu spotkaniach ze swoim tatą,słyszy tez, że ja nic innego nie robię tylko pachnę i wyciągam rękę po kasę.

No więc jak to jest z tą kasą i ile ma jej w rzeczywistości taka osoba jak ja?

Dokładnie mam:

  • 1477 zł świadczenia pielęgnacyjnego
  • 153 zł zasiłku pielęgnacyjnego
  • 500 zł świadczenia wychowawczego 500+
  • 1100 zł alimentów.

Razem daje to zawrotną sumę 3.230 zł. Zasiłków innych nie pobieram. To wydaje się niemało jak na 2 osoby.

Po drugiej stronie kreski mamy wydatki:

  • 600 zł kredyt mieszkaniowy (nie zapominajmy, że pan tata wyprowadził się i przestał płacić swoją połowę)
  • 800 zł czynsz+prąd+woda+tel.z internetem+ogrzewanie (mieszkanie jest własnościowe, do spłaty jednak zostało kilkadziesiąt tysięcy kredytu)
  • 100 zł leki dla mnie i Miśka (oboje musimy brać leki przeciwpadaczkowe, ja biorę leki na tarczycę, Misiek dodatkowo na depresję)

To już 1500 zł.

Z 3.230 zł zostaje 1.730 zł.

Jakie mamy jeszcze wydatki?

  • 165 zł ubezpieczenie medyczne dla mnie
  • 90 zł ubezpieczenie OC samochodu.

Pozostaje 1.475 zł.  Na 2 osoby.

Gdy wypada nam choroba, zakup ubrań,zepsuje się samochód – jesteśmy ugotowani. 

Oczywiście najprostsze rozwiązanie to pójście do pracy. I to jest marzenie mojego życia. Ale… Misiek chodzi do szkoły, o ile chodzi – od 8 do 14:20. W piątki na 15 ma angielski. Potem na 16:30 u nas w domu niemiecki. Trzeba go pilnować, by odrobił lekcje,bo jeśli się nad nim nie “wisi” i nie sprawdza, czy odrobił- wpada kolejna zła ocena. 

W teorii oczywiście mogłabym pójść do pracy na pół etatu.Tyle, że …. z dochodu, który mamy odpadłoby 1477 zł i 500+. Obawiam się jednak, że nie zarobiłabym 2000 zł na pół etatu. 

Pozostają ferie,wakacje,wolne dni w szkole. 

Owszem,staram się, by Misiek funkcjonował coraz lepiej.Ale nie wiem jak to będzie. Sa dni bardzo ciężkie, takie jak wczoraj,gdy Misiek popada w dziwny stan i wtedy zostaje następnego dnia w domu. Jeśli bym pracowała- kto dawałby mi wciąż i wciąż dni wolne na żądanie?Jaki pracodawca tolerowałby moje wieczne nieobecności? Pomocy znikąd, bo przecież moi rodzice nie żyją. Na pomocze strony ojca liczyć za bardzo nie mogę.

Tak więc leżę na tym szezlongu całymi dniami i czas przelatuje mi przez palce. A tak na serio.Co robię?

Są dni, gdy rzeczywiście nabieram sił, wręcz śpię pół dnia, gdy Miska nie ma. Uwierzcie, ja też muszę ładować baterie. Wbrew pozorom czuję upływ czasu, kalendarz nie kłamie i moja odporność jest coraz mniejsza.Po każdej jeździe takiej jak wczoraj następny dzień jest koszmarny. Czuje się tak jakbym przewaliła co najmniej tonę węgla. 

Są dni, gdy odmóżdżam się na maksa. Oglądam filmy, czasem czytam, gram w gierki. To też metoda na “stanięcie z boku” i nabranie dystansu do sytuacji.

Czasem załatwiam różne sprawy: lekarzy, biurokrację itp. Umawiam się do lekarzy zwykle w godzinach, gdy Misiek jest w szkole,by potem czas poświecić jemu.

Czasem jadę na zakupy.

Czasem sprzątam,choć odkurzanie to u nas domena Miśka,wręcz jego obowiązek.Niestety on robi to niekiedy bardzo niedokładnie. Po to by mu jednak nie pokazywać, że jest niedokładny poprawiam po nim,gdy jest w szkole,myję podłogi itp. 

Siedzę na FB 🙂 I tu wiadomo co robię 😛 

Czuję się zmęczona. Raz do roku wyjeżdżam z Miśkiem na turnus rehabilitacyjny. W tym roku jedziemy do sanatorium. Będę brała zabiegi. Musze odpocząć.

Niestety to będzie dopiero w sierpniu… 

Dodaj do zakładek Link.

Jedna odpowiedź na „Leżę i pachnę

  1. Ula mówi:

    W domu ciagle jest cos do zrobienia.
    Nigdy nie konczaca sie historia ze sprzataniem.
    U nas tez oceny skacza i tez trzeba wisiec przy zadaniach.
    Niestety.
    Staram sie tego nie robic bo uwazam to za pulapke dla rodzica. – dziecko sie uczy ze nie musi pamietac o zadaniach bo ktos to robi za nie. Moj syn blyskawicznie wykorzystuje takie sytuacje.
    Zla ocena uczy konsekwencji.
    Nie zrobiles. – pala.
    Zrobiles – piatka.
    Oklamales ze zrobiles a nie zrobiles – pala.
    Proste. Tylko ze to trwa i srednia jest wtedy niska – cos za cos.
    Nauka kosztuje.
    Wiec teraz przpominam i pytam.
    Pomagam na zyczenie.
    Im mniej ingeruje. – tym lepiej.
    Poki co uczymy sie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.