Kino…
Ocean Przygód dzis obejrzelismy. Misiek zafascynowany, oczywiście czekał cały prawie film po to tylko, by pokazać mu ukwiały.
Wyszlismy z kina, doszlismy do samochodu i .. okazało się, ze zostawił w kinie czapke ;( No więc cóż, powrót do kina, po czym nie za bardzo chciano nam uwierzyć, bo „juz sale posprzątalismy”.
Weszlismy, w sali rozpoczeła sie emisja następnego filmu, więc było ciemno. A ja.. potknełam się i mało brakowało a wybiłabym sobie zeby, teraz mam opuchnięta wargę, boli mnie kolano, reka.
Misiek standardowo: przepraszam. Upewniam sie co do tego, że on się zachowuje jak robot. Po prostu wdrukował sobei słowo przepraszam i zaczyna mniej więcej wiedzieć kiedy to powiedzieć i woli powiedzieć za często niż za rzadko. I prawde mówiąc klepie to czasem bez związku z sytuacja.
Tak jak dziś. Też to „przepraszam”. Nie wiem jak by sie zachowało „normalne” dziecko, czy przytuliłoby, czy zapytało czy bardzo mnie boli.. Nie wiem. Nie mam innego dziecka. Mam Miśka.
A on mówi przepraszam.










