Jak wygląda praca z dzieckiem z autyzmem?

Dziecko z dzieckiem z autyzmem to nie tylko terapie. Terapie czyli bieganie od specjalisty do specjalisty.

To przede wszystkim dom. A dom to nieskończone źródło pomysłów na różne działania, takie które mogą dziecko wspomóc w tym,co robi szkołai to co robią terapeuci.

Wszystkie te działania oczywiście muszą być skoordynowane. Czyli nie może być tak, że każdy sobie rzepkę skrobie. Oczywiście praca rodziców czy też rodzica jest pracą intuicyjną, gdyż to my mamy rzadko kiedy przygotowanie, by pracować z dzieckiem. Mimo to, doskonale wiemy jakie działanie jest dla naszego dziecka dobre, co nasze dziecko lubi itp. To oczywiście nigdy nie ustrzeże nas przed robieniem błędów 😉

Jak więc wygląda praca w domu,co robimy z Miśkiem?

 

  1. Misiek ma swój spis obowiązków. Nie wyręczam go, ale z drugiej strony oczekuję, że np. gdy ma dużo zadane czy klasówki to może do mnie przyjść i poprosić o pomoc. Pani psycholog, która prowadzi psychoterapie Miśka powiedziała, że to złe podejście,gdyż Misiek powinien nauczyć się planować, a to oznacza, że sytuacje, że nie zdąży ze zrobieniem czegoś nie powinny występować lub też powinny występować coraz rzadziej.
  2. Misiek jest relatywnie samodzielny. Nie wymaga pomocy w ubieraniu, myciu, jedzeniu. Co więcej w weekendy nawet podaje jedzenie i mnie. Ale… jako typowa matka helikopter w przypadku, gdy jest mu zimno mówię “to idź załóż kurtkę”,zamiast zapytać “co powinieneś zrobić gdy jest ci zimno”. Na to zwróciła mi uwagę ostatnio pani psycholog 🙂
  3. Misiek wkłada pranie do pralki, chowa buty do szafy..Słowem terapia to wszystko co robimy w domu – wieszamy pranie, myślimy co na obiad, robimy zakupy,niesiemy je, sortujemy…

 

 

Pamiętam też, że na początku drogi Misiek miał codziennie terapie. Owszem – ze swojego punktu widzenia uznaję to za dobre wyjście.. W przypadku 14-latka trzeba położyć nacisk również na normalne zajęcia, jakiś sport, basen itp. Pewna terapeutka SI powiedziała mi nawet, że terapia SI w przypadku dziecka tak dużego nie odniesie już skutków tak dużych jak własnie jazda na rowerze, basen cy zajęcia sportowe.

Staram się różnym ludziom tłumaczyć jakie jest moje dziecko. To nie do końca jest dobre. Bo tworzę szklany kosz lub system ochronny, gdzie moje dziecko jest w jakiś sposób uprzywilejowane. A przecież kiedyś gdzieś trafi do środowiska, gdzie ktoś nie będzie wiedział co mu jest i mnie nie będzie. 

Pamiętam, że z powodu takiej a nie innej sytuacji Misiek nie miał lekko. Bez względu na to jak Misiek odbierał sklepy czy inne miejsca po prostu szliśmy na zakupy i koniec. Nie miał z kim zostać w domu. Tak myślę, że separowanie dziecka nie ma większego sensu. W przypadku Miska nie kojarzę histerii, płaczu. Tak jakby Misiek wiedział, że to konieczność i czuł, że musi się sam w sobie spiąć.

 

 

Czego żałuję?

Misiek na pewno mógł mieć więcej ruchu. Nie wiedziałam,że mogłam lepiej poprowadzić terapię ręki, że pewne ćwiczenia wpływają na pisanie. Tego teraz już nie da się nadrobić. Do tego Misiek woli siedzieć w domu, jedyne co lubi to pływanie. Właściwie nawet ostatnio niechętnie chodzi na karate, bo przestał chodzić jego przyjaciel. Dodatkowo jest jakiś problem z wyjazdem na obóz. 

 

 

 

 

Generalnie oczywiście są dni, kiedy miałabym ochotę iść na piechotę do Paryża po mleko jak to mawia moja znajoma. Nie jest łatwo. Nie jest tez łatwo, bo Misiek dorasta. A oznacza to, że staje się bardziej pyskaty 🙂

 

Z perspektywy czasu myślę, że takie dzieci jak Misiek potrzebują jasnych granic, w których mogą funkcjonować.Zasad, w których funkcjonują. Że bezstresowe wychowanie, czy tzw. podążanie za dzieckiem, czy też rodzicielstwo bliskości nie za bardzo będzie w tym przypadku działać.

I to wyjdzie w okresie dojrzewania, bo w przypadku małych dzieci zadziała idealnie

 

Dodaj do zakładek Link.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *