Gorszy rodzic?

Od pewnego czasu czytam o rodzicielstwie bliskości i wciąż mam wrażenie, że jestem gorszym rodzicem.. Że nie jestem bliska mojemu dziecku albo ono nie jest wystarczająco bliskie mnie.

Bo przecież moje rodzicielstwo nie jest rodzicielstwem bliskości. Bo ja nie jestem dobrą matką. Bo ja stosuję metodę behawioralną…

 

Ale zacznijmy od początku.

Po raz pierwszy usłyszałam o tej metodzie od pewnego ojca. Jego syn chodził wówczas do przedszkola montesoriańskiego. Ojciec bardzo popierał metodę wychowania montesoriańskiego oraz oczywiście rodzicielstwo bliskości. Pokazywał siebie jako idącego przez świat dużego człowieka, ojca za rękę z małym człowieczkiem, synkiem, któremu pokazuje tenże świat. 

Czym jest więc to rodzicielstwo bliskości?

Trochę skorzystam z wikipedii, bo nie za wiele wiem na ten temat. Rodzicielstwo bliskości (ang. attachment parenting) – termin utworzony przez amerykańskiego pediatrę Williama Searsa, określający filozofię rodzicielską opartą na zasadach teorii przywiązania w psychologii rozwojowej, która mówi, że dziecko tworzy z opiekunami silną więź emocjonalną, mającą wpływ na całe jego przyszłe życie. Wrażliwi i dostępni emocjonalnie rodzice pomagają dziecku zbudować bezpieczny styl przywiązania, który sprzyja prawidłowemu rozwojowi społecznemu i emocjonalnemu oraz wpływa na poczucie szczęścia. Mniej wrażliwi i oddaleni emocjonalnie rodzice – którzy zaniedbują potrzeby dziecka – nie zapewnią warunków do wytworzenia bezpiecznego stylu przywiązania, a tym samym w przyszłości może ono mieć różnego rodzaju problemy psychiczne. Rodzicielstwo bliskości ma zwiększyć szanse dziecka na bezpieczny styl przywiązania.

I od razu czuję się gorzej. 

Ja. Rodzic. Bo przecież skoro nie stosuję, nie wdrażam rodzicielstwa bliskości to moje dziecko będzie mieć problemy. Uwaga. Psychiczne! Ja, rodzic zaniedbuję potrzeby dziecka. Bo nie wdrażam teorii przywiązania. Wyrodna matka!!! Nie tworzę więzi emocjonalnej.

Czym jest rodzicielstwo bliskości?

  • reagowaniem na potrzeby dziecka,
    które oznacza, że matka lub ojciec wie, kiedy powiedzieć Nie, a kiedy Tak
  • czułym rodzicielstwem,
    poprzez stawanie się wrażliwym na sygnały niemowlęcia, rodzic uczy się odczytywać poziom potrzeb dziecka. Ponieważ dziecko ufa, że jego potrzeby zostaną zaspokojone, a to, co ma do zakomunikowania wysłuchane – niemowlę uczy się wierzyć w swoje możliwości dawania czytelnych sygnałów. W rezultacie maleństwo daje bardziej zrozumiałe sygnały i dzięki temu komunikacja rodzic-dziecko jest prostsza
  • narzędziem,
    narzędzia służą do wykonania jakiejś pracy. Im są lepsze, tym lepiej można wykonać daną pracę. Dlatego też, gdy mowa o RB, nie opisuje się kroków, a narzędzia, gdyż spośród nich można wybrać te, które najbardziej odpowiadają rodzicom w budowaniu ich związku z dziećmi. Kroki natomiast oznaczają, że trzeba zrobić je wszystkie, aby praca została dobrze wykonana. Rodzicielstwo Bliskości jest interakcją z dzieckiem, a narzędzia bliskości pomagają w utrzymaniu jej. Gdy matka i ojciec raz nawiążą bliski kontakt z maleństwem, ich związek (dyscyplina, opieka zdrowotna, i codzienna zabawa) staje się przyjemniejszy i bardziej naturalny.

I znów te wyrzuty sumienia.

Bo przecież:

Ja nie jestem konsekwentna 😉 Nie reaguję na potrzeby własnego dziecka. Nie reagowałam na potrzeby mojego dziecka, gdy było niemowlęciem. Zastanawiam się co by było, gdyby tak rzeczywiście było – przecież zostawienie dziecka na cały dzień głodnego czy też z mokra czy brudną pieluchą byłoby dość opłakanym w skutkach eksperymentem. 

Siedem Narzędzi Bliskości:

  1. Więź uczuciowa podczas narodzin:
    Sposób, w jaki rodzice i dziecko rozpoczynają wspólne życie, pomaga we wczesnym rozwoju bliskości. Dni i tygodnie po narodzinach, to okres bardzo delikatny. W tym czasie głównym celem matki i dziecka jest bycie blisko. Dziecko zaraz po narodzinach odczuwa naturalną, biologiczną potrzebę bliskości, a matka – intuicyjnie pragnie się nim opiekować. To pomaga wzajemnemu dopasowaniu się do swoich potrzeb. Każdy z członków tej biologicznej pary dochodzi do porozumienia na samym początku, czyli wtedy, kiedy niemowlę najbardziej tego potrzebuje a matka jest gotowa do opieki
  2. Karmienie piersią:
    Karmienie piersią jest treningiem w odczytywaniu sygnałów dziecka. Naturalne karmienie pomaga matce odczytywać sygnały dziecka, jego mowę ciała, co jest pierwszym krokiem do poznania go. Karmienie piersią zapewnia dziecku i matce mądry początek w ich wspólnym życiu. Mleko z piersi zawiera wyjątkowe składniki pokarmowe, których nie można sztucznie wyprodukować ani kupić. Karmienie piersią ulepsza porozumienie między matką i dzieckiem poprzez stymulację jej ciała do produkcji prolaktyny i oksytocyny, hormonów zapewniających przepływ matczynych uczuć
  3. Noszenie dziecka:
    Noszone dziecko uczy się wielu rzeczy w ramionach aktywnego opiekuna. Noszone dzieci są rzadziej kapryśne i częściej znajdują się w stanie czujnego spokoju, który stymuluje odkrywanie świata. Noszenie dziecka usprawnia jego wrażliwość na rodziców. Ponieważ dziecko jest blisko matki lub ojca, rodzic także ma okazję, by lepiej poznać swoje maleństwo. Bliskość sprzyja ufności
  4. Spanie blisko dziecka:
    Każda rodzina wypracowuje swój własny sposób spania, który jest najlepszy dla wszystkich jej członków. Wspólne spanie z dzieckiem oznacza więcej czasu na bliski kontakt z nim i pozwala zabieganemu w czasie dnia rodzicowi znowu poczuć się blisko dziecka w czasie snu. Ponieważ większość maleństw obawia się nocy, spanie w pobliżu dziecka, dotyk i karmienie zmniejszają nocny lęk przed separacją i pomagają mu nauczyć się, iż sen to przyjemny i niegroźny stan
  5. Wiara, że płacz dziecka jest jego sposobem komunikacji:
    Płacz dziecka jest sygnałem, który ma pomóc mu w przetrwaniu, a rodzicom w odkrywaniu dziecka.
     Troskliwe reagowanie na płacz buduje zaufanie. Dzieci wierzą, że opiekunowie reagują na ich sygnały. Z kolei Rodzice stopniowo uczą się wierzyć we własne umiejętności i zauważają, że potrafią sprostać wymaganiom dziecka. To znacznie podnosi poziom komunikacji rodziców i niemowlęcia. Maleństwa płaczą, aby coś przekazać, a nie manipulować rodzicem
  6. Wystrzeganie się dziecięcych “treserów”:
    Rodzicielstwo Bliskości uczy, jak rozróżniać porady, szczególnie te promujące surowy i radykalny styl rodzicielstwa, który nakazuje trzymania się ścisłego rozkładu, a nie obserwacji dziecka, styl, który można potocznie nazwać: “niech się wypłacze”. Ten wygodny styl bycia rodzicem nie przynosi długotrwałych korzyści ale wieloletnie straty. Nie jest to zatem mądra inwestycja. Takie zimne style wychowania kreują dystans między rodzicem i dzieckiem i nie pozwalają matce i ojcu na stanie się ekspertami w odczytywaniu sygnałów dziecka
  7. Równowaga:
    W gorliwości, aby zapewnić dziecku wszystko to, co najlepsze, rodzice mogą zaniedbać swoje potrzeby, a co za tym idzie, zaniedbać swoje małżeństwo. Kluczem w utrzymaniu równowagi w byciu rodzicem jest właściwe reagowanie na sygnały dziecka, pewność, kiedy powiedzieć Tak a kiedy Nie, a także przyznanie się, że czasem potrzebna jest pomoc z zewnątrz

Jest mi bardzo przykro. Twórcy teorii od razu skreślają matki karmiące butelką. Ja, jako matka nie mogąca karmić z powodów zdrowotnych z automatu jestem gorsza, nie wzięta pod uwagę w teorii rodzicielstwa bliskości. Ciekawe czy podobnie traktowane sa matki, które urodziły poprzez cesarskie cięcie? Pewnie tak. Odsiew musi być. Przecież trzeba pokazać wybrańców.

Spanie z dzieckiem – dziękuję Państwu. Spałam. Niestety mądrzy psycholodzy od takich teorii nigdy nie pomogą powiedzieć kiedy przerwać ten proceder. I mamy raptem dość duże dziecko, które niestety nie pozwala matce wrócić do wspólnego pokoju z ojcem dziecka. Znacie to? Wiele matek zna. Teoria zawsze jest śliczna. Rzeczywistość już nie za bardzo.

“sygnały dziecka” – zaprosiłabym mądrych od sygnałów i zapytała, co chciało mi moje dziecko przekazać przez całe 3 lata swojego życia budząc mnie 3 razy w ciągu każdej nocy na butelkę kaszy. 

 

Teraz jak to zastosować do autyzmu.

Przy autyzmie tak naprawdę najbardziej sprawdza się coś sztywnego Śniadanko, obiad, kolacja o sztywnych porach. Spacer o sztywnej porze, na początku w to samo miejsce, potem próbujemy gdzieś indziej. I tu nie ma sygnałów. Sygnały powodują histerię, czasem trwającą pół dnia. Czasem dłużej. 

 

I …

 

Gdzieś mam wrażenie, że wszystkie te piękne teorie o bliskości, Montessori sprawdzają się gdy dziecko chodzi do przedszkola.

Potem idzi edo szkoły. I …. trafiamy do realnego życia.

Dodaj do zakładek Link.

Jedna odpowiedź na „Gorszy rodzic?

  1. Ula mówi:

    Nie kazde dziecko chce takiej bliskosci.
    Dzieci – tak jak ludzie, sa rozne.
    Mimo autyzmu moj syn jest blisko mnie – emocjonalnie bardzo. Starsze dziecko – nie.
    Cala ta strefe emocjonalna da sie wypracowac jezeli dziecku taki typ wychowania pasuje. Jezeli ja jestem ” nadajnik” a dziecko ” odbiornik”. Jezeli dziecko nie odbiera sygnalow- to sie to nie uda.
    Wcale nie mam pewnosci czy faktycznie takie wychowanie w bliskosci jest dobre dla dziecka.
    Bo trzeba dorastac razem z dzieckiem i uczyc samodzielnosci.
    Nie tylko w czynnosciach a przede wszystkim w mysleniu.
    A to jest trudne. W kazdej formie wychowania.
    Latwo przegapic ten moment.
    Dlaczego gorszy. Bo inny?
    No przeciez jasne ze nie 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.