Doktor Google

Masz małe dziecko? Choruje? Dzis kasłało,a lekarz nie przyjmuje albo nie dostałaś się do lekarza? Na rączce jest jakaś wysypka? Dziecko śpi za mało, płacze,je za mało, a może nie to co powinno?

Jesteś mamą. Masz prawo nic nie wiedzieć. Tyle, że nie masz gdzie rozwiać swoich wątpliwości.

Na pomoc przychodzi niezawodny Doktor Google.Tylko Doktor Google jest dostępny 24 godziny na dobę, tylko on udzieli odpowiedzi takiej, jakiej oczekujesz. Bo przecież zawsze chcesz się uspokoić, pocieszyć, wiedzieć, że jest w porządku.

Tylko 24 godziny na dobę otrzymasz odpowiedź. Tylko jak z jej jakością? I gdzie jest granica leczenia,a gdzie zwykłej porady i zwykłego matczynego martwienia się o dziecko?

 

Na czym polega fenomen informacji zdrowotnych dostępnych w sieci?

  • są dostępne cały czas, niezależnie od pory dnia czy miejsca
  • są bezpłatne (to ma często kluczowe znaczenie)
  • “wizyty” trwają nieograniczony czas, można odbywać je u nieograniczone ilości “lekarzy” (stron)
  • na “wizyty” nie trzeba się umawiać ani czekać
  • “lekarz” nie okazuje zmęczenia i zniecierpliwienia naszymi pytaniami

Czego szukamy w sieci?

Aż 65% pacjentów szuka informacji związanych z chorobami, a ponad 40% na temat leków i ich ceny. 33% internautów jest zainteresowana tematem leczenia chorób i zabiegów medycznych, a 29% czyta wiadomości związanych z odżywianiem i dietą. Na piątym miejscu uplasowały się opinie o lekarzach i placówkach, czyli serwisy, gdzie pacjenci komentują pracę medyków. Pozostałe informacje uzyskały mniej niż 20% odpowiedzi i są to zdrowy styl życia i zdrowie dziecka, prawa pacjenta.

Szukając informacji czy odpowiedzi na nurtujące nas pytania o stan zdrowia chcemy się szybko upewnić lub cos sprawdzić. Ale zjawisko rozrosło się na tyle, że ma obecnie miano cyberochondrii.

 

Cyberchondria – nieuzasadnione, wzmożone martwienie się normalnymi objawami spowodowane przeglądaniem wyników wyszukiwania lub piśmiennictwa w Internecie[1]. Może ona być traktowana jako zaburzenie neurotyczne lub odmiana hipochondrii. (Wikipedia)

Cyberochondria dotyczy przede wszystkim matek,bez względu na wiek czy wykształcenie. To my martwimy się o zdrowie naszych dzieci,czasem nadmiernie. Ten strach podsycany jest różnymi informacjami z sieci powoduje,, że my, rodzice szukamy objawów tam, gdzie ich nie ma. Rodzic od dziecięcego kataru przechodzi do zapalenia płuc z koniecznością udania się do szpitala. 

Zwykle jednak jest tak, że wirtualna diagnoza nijak ma się do tego co jest dziecku. W 2006 roku na łamach New England Journal of Medicine ukazał się artykuł, gdzie opisano 26 przypadków chorych, którzy przed postawieniem diagnozy przez lekarza poradzili się „doktora Google’a”. Okazało się, że jedynie w 15% przypadków internetowa diagnoza została prawidłowo postawiona. Dodatkowo rodzic wyszukuje nie tylko jedno, a nawet wiele poważnych schorzeń. Czasem nawet na podstawie porad internetowych wdraża leczenie. Aż 52% badanych pacjentów podjęło próbę leczenia na podstawie informacji uzyskanych w internecie, bez konsultacji z lekarzem czy farmaceutą. I kolejne zaskoczenie: 92% z tych osób uznało, że to leczenie okazało się skuteczne, czyli prawie wszyscy pacjenci Doktora Google są zadowoleni z jego usług. 

Zdarzają się również sytuacje przeciwne, gdzie Doktor Google ma rację – czyli diagnoza postawiona wirtualnie znajduje pokrycie. 

Cyberochondria a lekarze

Rodzice korzystający z “porad” Doktora Googla przychodzą do lekarza z gotową diagnozą, żądając jej potwierdzenia. Gdy ten postawi inną jest krytykowany w internecie, obrzucany wyzwiskami.

 

 

 

Według statystyk szacuje się, że 25% użytkowników konsultuje swoje zdrowie w sieci. 

 

Dodaj do zakładek Link.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *