Przepisy prawne i interpretacje

Archive for the ‘Słoneczko świeci’ Category

PostHeaderIcon Małe kroczki

Tak naprawdę edukacja dziecka z Zespołem Aspergera wcale nie przebiega tak kolorowo i bez problemu.
Pani w Poradni Psychologiczno-Pedagogicznej lekko stwierdziła, że MIsiek nadrabiać będzie we wszystkim swoja inteligencja. Po mniej więcej 2 miesiącach w szkole już wiem, że nie miała pojęcia o czym mówi.
Owszem, część dysfunkcji da sie zniwelować właśnie dzięki Misia inteligencji, pozostałe jednak pozostaną.
I tak: nie da sie zniwelować jego nadwrażliwości słuchowej. Tu nie pomoże bóg wie jaka inteligencja, bo niestety skoro dźwięki świdrują mózg to nie da się z tym nic zrobić (oczywiście w teorii, w praktyce wygląda to inaczej).
Podobnie z kontaktami z innymi: jeśli dzieci zaczynają traktować Misia jak nienormalnego to jego inteligencja w niczym tu nie pomaga.

Tak więc widząc te problemy i mając jednak wrażenie, że tych problemów nie ubywa, a wręcz sie nawarstwiają odwiedziłam z Misiem psychiatrę. Lekarz doskonale miał pojęcie o ZA i był oczywiście zdziwiony tym, że PPP nie sugerowała klasy integracyjnej. Cóż.. Widać był jakiś powód.

Uzbrojona w odpowiednie zaświadczenie, że Misiek wymaga pomocy asystenta, podpisane przez lekarza psychiatre w całej swojej naiwności udałam się do PPP, by zmienić orzeczenie (jest na to sposób, mimo oczywiście tego, że PPP stwierdziła, iż jest to niemożliwe).
Uświadomiono mnie, iż dziecko jest w doskonałej kondycji psychicznej i PPP nie ma takiej mocy, by narzucić szkole zatrudnienie asystenta dla dziecka. To nieco dziwne, bo co się dzieje z dziećmi niesprawnymi ruchowo? Też tego nie wpisuje ppp w zaleceniach?
Tu oczywiście musiałam reagowac – stwierdziłam, że poradnia nie zbadała dziecka, nie może więc NIKT stwierdzić, czy stan zdrowia dziecka sie pogorszył czy nie a wydawanie opinii na podstawie badań sprzed 6 miesięcy jest dla dziecka krzywdzące i mijajace sie z prawdą.
Równolegle oczywiście złożyłam kopie zaświadczenia do UM, z prośba o asystenta. Tu dostałam odpowiedź, że mam się zwrócic do ppp. Czyli błędne koło.
Oczywiście przeczytałam w piśmie, że szkoła nie widzi konieczności zatrudnienia takiej osoby, że szkoła do mnie wydzwania itp. To mnie nieco rozeźliło. Każdy bowiem kontakt ze szkołą polegał na mojej upierdliwości, wydzwaniałam ja, ciągle martwiąc się, że coś może się dziać z Misiem (eh, ta nadopiekuńczość). W ostatecznym rozrachunku napisałam do MEN i Kuratorium. I w ostatnim pismie poinformowałam UM, że o sytuacji zawiadomiłam te 2 instytucje.

I tu jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Tak jak nie można było załatwić dowożenia Misia do szkoły, tak załatwiono to w 2 dni. Z kolei w szkole: do 30 września powinnam dostac plan pracy. Informowano mnie, że MIsiek nie musi mieć czegos takiego. I raptem, znów czarodziejska róźdżka: Misiek ma swój indywidualny plan pracy.

No i wreszcie wisienka na torcie: pismo od MEN:
„Mazowiecki Kurator oświaty… Szanowny Panie Kuratorze, zgodnie z kompetencjami wynikającymi z ustawy z dnia… przekazuję pismo pani XXX, zam. …. w sprawie sytuacji szkolnej jej syna Michała, skierowane do Ministerstwa Edukacji Narodowej i proszę o wnikliwe zbadanie sprawy oraz o udzielenie Zainteresowanej pomocy. Proszę o przekazanie do Departamentu Zwiększania Szans Edukacyjnych informacji o sposobie załatwienia powyższej sprawy z powołaniem się na numer niniejszego pisma. Z powazaniem Dyrektor Departamentu Zwiększania Szans Edukacyjnych Jacek Krawczyk”

No to będzie dobrze i chyba szanse jakieś w końcu na tego asystenta są.

PostHeaderIcon Małe zwycięstwa

Udało się wreszcie załatwic jedna malutką rzecz: dowożenie Misia do szkoły.
Bardzo jestem zadowolona, nie chodzi o koszty czy czas. Przede wszystkim chodzi o pewną samodzielność Misia.
Teraz zostanie nauczony otwierania drzwi, zapamiętania kodu do domofonu i MUSI się udać.

Jestem tak pełna nadziei i dobrych mysli.

PostHeaderIcon Angielski???

Misiek ma piekielnie dobrą pamięć, która ujawnia sie oczywiście w najmniej oczekiwanych momentach.
Tak dokładnie jest w przypadku angielskiego. Misiek chodzi i … kompletnie nie łapie żadnych słówek. Nic. Kompletna pustka.

Natomiast łapie z gier. Straszne ilości słów, wyrażeń. Zastanawiam sie jednak, czy .. będzi emu w najbliższej przyszłosci potrzeb atakich słów jak: topór bojowy, włócznia czy sztylet ;) ))

PostHeaderIcon Czuj czuj czuwaj ;)

Wpadł mi do głowy pomysł specyficznej terapii  grupowej – zuchy ;)

Dziś byliśmy na pierwszej zbiórce ;)

PostHeaderIcon I znów wakacje

Jutro wyjeżdżamy :)

Zaczęłam wczoraj pakowanie i przyznaję, że wręcz nienawidze pakowania rzeczy. Szczególnie dobija mnie to w tym roku, gdy kompletnie nie wiem ile rzeczy wziąć i jakich. W związku z tym spakowałam az 3 pary długich i cieplejszych dla Misia i przyszykowałam dla niego i cieplejszą kurtkę. Do tego oczywiście i lekki spodenki oraz koszulki bez rekawów. Pogody nie przewidzisz.

Misiek bardzo się cieszy ;) Mamy namiot plażowy, Misiek nastawia sie na kąpiele w basenie, zabawy na plazy i w ogóle  jedno wielkie szaleństwo.

A ja z kolei na super wypoczynek…

 

PostHeaderIcon Wakacje i inne dzieci

Zrobiliśmy sobie z Misiem krótkie wakacje.

Miałam okazje więc bliżej poobserwowac inne dzieci, które czy to bawiły się na plazy czy to bywały w restauracjach, gdzie jadaliśmy obiady czy tez takie, które spotykaliśmy w innych miejscach.

Po pierwsze widze, że Mis odstaje od tych dzieci. Nie, nie jest nienormalny. Ale odstaje. Jego zachowanie pokazuje, że jest bardzo spokojnym jednak dzieckiem, które umie wspaniale bawić sie w morzu, budować cos z piasku. Ale…

Z drugiej strony widzę, że w porównaniu z innymi dziećmi jest bardzo posłuszny, wręcz do granic mozliwości i irytuje go nieposłuszeństwo innych dzieci. Przeszkadza mu płacz czy krzyk innych dzieci, zwraca im wtedy uwagę, że tak nie należy sie zachowywać.

Misiek aż do przesady jest „korekt”. Trzyma się zawsze za rękę przy przechodzeniu przez ulicę, nigdy nie zdarzyło mu się przebiec. Grzecznie zjada obiad, bo tak należy, nie ma problemu, że deser zjemy później.

W każdym razie to jego trzymanie sie zasad aż do przesady jest świetną sprawą na wakacjach. Nie ma problemu z pójściem do domu, gdy siedzimy na plaży, nie ma problemu z ułożeniem dnia, tak naprawdę to wakacje stanowiły jedno wielkie pasmo przyjemności ;)

PostHeaderIcon Dorastamy ;)

Dzis w przedszkolu była ceremonia zakończenia.

Prócz oczywiście przedstawienia, dzieci otrzymały pamiątkowe zdjęcia (typowo w amerykańskim stylu, w amerykańskich czapkach, takich jak studenckie) na zakończenie przedszkola.

To bardzo miły akcent, takie grupowe zdjęcie z paniami.

Przy okazji zorientowałam sie, że całkiem niedawno przecież Misiek byl calkiem małym bobaskiem, potem przeciez całkiem neidawno zaczął chodzić (bo przeciez co to było 6 lat temu), niedawno zaczął mówic i już kończy przedszkole.

Czas tak szybko leci.

Dumna jestem z niego.

PostHeaderIcon Zmiany, zmiany, zmiany

Podczas pobytu MIska na zielonym przedszkolu postanowiłam wprowadzić neico zmian w Miśka pokoju.

Jak dotąd była to nasza wspólna sypialnia i Misiek sam stwierdził, że nie chce miec swojego pokoju, bo on chce spać ze mna. Jak widze nie chodzi o spanie w jednym łózku, on po prostu jakos bezpieczniej chyba i lepiej czuje się, gdy ma tę świadomośc, gdy ja jestem obok. Ale… ja z kolei mam świadomość, że on ma 7 lat i jednak trzeba powoli przerwac tę pepowinę.

Tak więc po pierwsze zmieniłam łóżko. To znaczy Misia łóżko jeszcze zostało, bo zmiany jednak w Misia zyciu muszą następowac etapami, powoli, nie moga być na wariata. Wywaliłam szerokie, małżeńskie łóżko. Dla mnie zresztą to tez dobrze, bo to chyba ostatnia rzecz, łącząca mnie poważnie z jego ojcem.

Do tego Misiek dorobił się własnego telewizora. Ma więc swój własny kącik.

Teraz etapami będziemy pobywac sie jego łóżka, wpierw jeszcze zrobimy mu wielką półke na książki… ;)

Poszło łatwiej niż myślałam.

PostHeaderIcon Zielone przedszkole

Po raz pierwszy Misiek wyjechał be znikogo z rodziny na tydzień.

Czy martwiłam się? Trochę tak. Denerwowałam sie, co będzie wieczorami, podczas gdy on ma przeciez swoje ustalone rytuały. Ale jednak się udało.

Dzwonilam codziennie, ale nie chciałam z nim rozmawiać, podejrzewając (chyba słusznie), że taka rozmowa może nas oboje rozkleić.

Podobno jakies jednak problemy były, ale panie sobie radziły. Dziś Misiek wrócił. I totalne zaskoczenie. Miał prezenty dla mnie!!!

Dzieci poprzywoziły, jak to dzieci totalne badziewia w stylu miecze samurajskie, a ten nie. Nic kompletnie dla siebie. 2 rzeczy dla mnie. Przywiózł mi apaszkę i  zabawkę. Zdaję sobie sprawę, że ta zabawka będzie dla niego, ale .. łzy mi stanęły w oczach, że kompletnie nie myślał o sobie. Tylko o mnie.

Strasznie sie ciesze, że juz jest, bo brakowało mi tego jego gadatkowania, przytulactwa i obecności ;)

PostHeaderIcon Nagrody, nagrody ;)

Naprzeciwko naszego domu mamy bibliotekę.

Właściwie odkąd pamiętam Misiek ma tam kartę i staram się wyrobić w nim nawyk wypożyczania książek. Na razie nie moge bowiem powiedzieć, by był to nawyk czytania ;) choć mam nadzieje, że taki własnie będzie.

Misiek prócz chodzenia po książki dał się raz namówić do uczestniczenia w konkursie. Konkurs polegał na narysowaniu tego, co robi święty Mikołaj. Misiek narysował sanie, worek z prezentami (były w worku!!!), był renifer (podobny, a jakże).

Za to Misiek dostał nagrodę, bardzo ładną książkę o przyrodzie.

Tak więc w przypadku uczestnictwa w drugim konkursie specjalnie namawiać go już nie trzeba było. Tu należało narysować ilustrację jakiejś książki. Powstał ukwiał.

I też mamy nagrode.

To fajne, bo dzięki temu Misiek rysuje coś innego niż te swoje mazaje, poza tym przekonuje się do konkursów no i chodzi do biblioteki ;)

O stronie
Stronę prowadzi mama Miśka - Magda
Galeria

Gra w pilke

More Photos
Kalendarz
Luty 2012
pon wt śr czw pt sob nie
 12345
6789101112
13141516171819
20212223242526
272829EC
Podziękowania
Improve the web with Nofollow Reciprocity.
UA-12076429-1