Archive for Luty, 2012
Mity mity mity
Jednym z mniej fajnych mitów dotyczącyh wychowania chłopca jest „on ma prawo do agresji i do bicia, chłopcy tak mają”.
NIE. Chłopcy tak nie mają. To my wmawiamy sobie. Pójdźmy na spokojnie do piaskownicy i co zauważymy? Standardowe zachowanie czyli: sypnij piaskiem jak ci zabierze zabawke albo oddaj jak cię uderzy. Tak uczy praktycznie 90% rodziców. To podstawowy sposób na rozwiązywanie konfliktów.
I co> Potem kupujemy militarne zabawki. Bo przecież chłopiec MUSI mieć karabin i musi z niego strzelać. Nie, nie i jeszcze raz nie. Nie musi. Jest milion różnych pomysłów na spędzanie czasu, jest milion pomysłów na zabawę.
Nie dajmy sobie wmawiać, że nasz syn ma się bić czy ma być bity lub musi umieć się obronić, bo jest chłopcem.
Kaźń
Jak co miesiąc idę jutro do szkoły na małą kaźń.
Dlaczego piszę kaźń?? Bo mam dość tych durnych spotkań z 8 osobami, z których nic nie wynika. Szkod ami czasu na coś, gdzie tylko słyszę, że najważniejsze jest dobro dziecka po czym… niestety ale za moimi plecami postępuje sie wręcz odwrotnie.
Jak dotąd na spotkaniach siedziałam jak trusia. Jutro przestanę. Mam po prostu dość.
Problemy z Misiem
A z Misiem w szkole znów pod górkę.
Dziś uwaga z dzienniczku, zwanym tam zeszytem do korespondencji. Po pierwsze to Miś popycha znowu kolegów i koleżanki na przerwie i bije.
No i to jest problem. Pewnie wynika to z tego, że ktos mu pokazuje jak należy (wcale nie należy, ale 99,9% uczniów sie tak zachowuje, więc on to przyjmuje za normę) się zachowywac podczas przerw. Poza tym Misiek w ten sposób wywala na zewnątrz swoje emocje. Jest problem jednak ze szkoła, z hałasem, z tym, że ma jakiś problem. Przez to jest agresywny, nieposłuszny i zamyka się w sobie.
Po drugie Mis nie przekazał, że idą na jakieś tam przedstawienie. No i tu problem wynikł z zaniedbania pani nauczycielki. Milion razy powtarzałam, by wszelkie zawiadomienia WKLEJAĆ do dzienniczka, nie wkładać, bo kartki luźno wrzucone po prostu przepadają. No niestety. Panie do tego nie rozumieją, że informacja przekazana „schowajcie karteczki” dla Misia kompletnie nie oznacza „wklejcie do dzienniczków i pokażcie rodzicom w domu”. Dla mnie zresztą też nie niesie takiego przekazu informacyjnego.
Po czwarte Miś dziś zapytany, czy przekazał mi informację o przedstawieniu stwierdził spokojnie, iż miał ważniejsze rzeczy, a mianowicie zabawę z kotem. No i ja się nie dziwię. Dla niego jest to ważniejsze. A pani nie wpisała do dzienniczka, więc to jej wina.
No i teraz problem. Tak jak za agresje to ogólnie Misia mogę w jakiś tam sposób ukarać to czy mogę go ukarać za to, że pani z uporem maniaka nie chce słuchać moich próśb???










