Archive for Czerwiec, 2010
Nadzieje rodziców i rzeczywistość
Dziś byłam na rozmowie z panią dyrektor w przedszkolu. Trochę rozmawiałyśmy na temat integracji, szans rehabilitacji dzieci i możliwości terapii dzieci w przedszkolu.
Dzieci, które funkcjonują mniej więcej tak jak Miś w przedszkolu w miarę dobrze funkcjonują, choć oczywiście maja swoje lepsze i gorsze dni.
Rodzice jednak próbują do przedszkola zapisać różne dzieci i mówimy tu o przedszkolu nie specjalnym, a integracyjnym. I są to dzieci na przykład cały czas siedzące na wózku, cewnikowane albo leżące.
Zastanawiam się, czy ci rodzice w ogóle nie mają wyobraźni????
Podejrzane teoryjki
Od pewnego czasu czytam sporo na temat różnych teorii i ich powiązań z autyzmem.
Teoria pierwsza: szczepionki. A więc pojawił się niejaki Wakefield (powinnam pisać o nim dr, ale że od niedawna nie ma prawa do wykonywania zawodu, więc tytuł „dr” sobie podaruję). Ogłosił on związek szczepienia na MMR a autyzmem. Badania okazały się sfałszowane, a lekarz nie będzie leczył.
Teoria druga: mleko. Raz na jakiś czas na forach rodziców dzieci z autyzmem czyta się właśnie opinie o zgubnym wpływie mleka na organizm. Oczywiście każdy medal ma dwie strony. Ten zgubny wpływ mleka, badania na dziurawe jelita itp. przeprowadzają lekarze, którzy za chwilkę podadzą nam adres takiego na przykład sklepu internetowego, gdzie kupimy zestaw odżywek. Przy okazji ci pseudo specjaliści zrobią analizę pierwiastkową włosa, by wcisnąć więcej produktów, a także przeprowadzą chelatację.
Więcej terapii i teoryjek opisywać nie będę. Odporna jestem na wszystko.
Choć przyznam, że od soboty niejakie wrażenie zrobiły na mnie chemtraile.
Zaskoczenie ;)
6:30 dziś rano. Obudzona jakimś dziwnym pytaniem. Coś w stylu co chcę pić.
6:30 to nie jest godzina, gdy myślę przytomnie więc odpowiadam mojemu dziecku, że może nalać mi mleka, które stoi na drzwiach lodówki.
Za chwilkę przy moim łóżku…. ląduje talerzyk ze ŚNIADANIEM!!!!!
Mam bułeczkę przekrojoną i posmarowaną masłem, na jednej części położona wędlina, na drugiej ser (tu Misiek się namęczyl i pokroił ser!!) i do tego kubek mleka.
No i słyszę, że to z okazji tego, że był dzień matki i to dlatego, bym dziś nie musiała gotować;)
Łzy mi w oczach stanęły i … poszłam spać dalej. Śniadanie zjadłam o 8 rano
Było pyszne




